Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Współpracuje też z TVN. Autor wielu reportaży śledczych, m.in. o przemycie na okrętach marynarki wojennej, korupcji w Straży Granicznej czy też tekstów ujawniających istnienie mafii paliwowej. W 2007 roku jako jeden z pierwszych dziennikarzy podjął temat pedofilii w kościele. W 2012 był współautorem filmu dokumentalnego w TVN o finansach kościoła. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a także do Mediatorów. 

Prywatnie żeglarz, tenisista i muzyk. Założyciel Prestiżu i szef MS Group.

Dziennikarze zrobili to co powinni

Do tej pory wydawać by się mogło, że wokół sopockiej Zatoki Sztuki działały dwa równoległe światy. Pierwszy to świat ofiar Krystiana K. „Krystka” i Marcina T., świat dziennikarzy oraz władz Sopotu. Drugi – samej Zatoki Sztuki, jej kontrahentów, organizatorów imprez, zaangażowanych tam artystów i ludzi robiących interesy. 

W niedawno wyemitowanym filmie Sylwestra Latkowskiego znalazły się trzy ważne, choć nie odkrywcze informacje. Pierwsza to taka, że organy ścigania do dzisiaj nie zakończyły postępowań i zaniechały wielu działań. Ich indolencja jest wręcz zaskakująca. Druga - Marcin T. mimo poważnych zarzutów i ciężaru gatunkowego sprawy nie został aresztowany. Trzecia - w obronę Zatoki Sztuki zaangażowało się wiele znanych osób.

Największą burzę wywołała trzecia informacja. By ją ocenić kluczowa jest znajomość sekwencji zdarzeń. Choć zarzuty wobec „Krystka” obejmują okres już od 2007 roku, a Zatoka Sztuki działała od 2011 roku, to punkt zwrotny nastąpił dopiero w 2015 roku. Wtedy właśnie, w marcu samobójstwo popełnia 14 - letnia Anaid, jedna z ofiar „Krystka”. Jej tragiczna śmierć uruchamia lawinę zdarzeń. Pojawiają się liczne publikacje. Latem sprawa molestowania jest już mocno łączona z Zatoką Sztuki. 23 lipca 2015 roku miasto wypowiada lokalowi umowę na dzierżawę plaży. Oficjalny powód - zakłócanie ciszy nocnej. W tle są oskarżenia o przestępstwa seksualne. 31 lipca 2015 roku Marcin T. organizuje konferencję prasową na temat bezprawnych jego zdaniem działań miasta. Na konferencji odnosi się też do zarzutów o związki z „Krystkiem”, a 1 sierpnia 2015 uruchamia akcję poparcia dla ZS. Powstaje profil na FB, a na nim sławne już zdjęcia znanych osób broniących lokalu. 

Trudno uwierzyć, żeby ktokolwiek z nich popierał pedofilię. To wręcz nielogiczne. Dlatego też wszystko wskazuje na to, że te znane osoby – głównie spoza Trójmiasta - faktycznie nie były świadome w czym biorą udział. Co nie zmienia faktu, że w akcji wzięły udział, a ich nazwiska uwiarygodniały Marcina T.

Zupełnie inna powinna być jednak świadomość mieszkańców Trójmiasta. Tym bardziej, że każdy kolejny miesiąc przynosił kolejne publikacje. Sprawę mocno nagłaśniał Tomasz Patora w Uwadze TVN. Wszystkie swoje tytuły do walki rzuciła Gazeta Wyborcza. Teksty pojawiały się wydaniu lokalnym, ogólnopolskim, Dużym Formacie, Wysokich Obcasach. Wydarzenia opisywała Katarzyna Włodkowska, a reporterzy Bożena Aksamit i Piotr Głuchowski rozpoczęli publikację cyklu „Zatoka Świń” w Dużym Formacie. W kwietniu 2016 ukazała się nawet książka. Mnóstwo tekstów napisał Mikołaj Podolski, dzisiaj piszący w Onecie. Temat obszernie podejmowały też trójmiejskie media. Równolegle trwało śledztwo prokuratury - w listopadzie 2015 „Krystek” został aresztowany. W marcu 2016 roku zarzuty miał już Marcin T. W tym samym czasie ofiary, ale i świadkowie oraz dziennikarze byli zastraszani. Ktoś zdemolował grób Anaid, ktoś zabił psa redaktora naczelnego „Reportera", ktoś groził dziennikarce „ wywiezieniem do lasu", a sam Marcin. T. szukał haków na dziennikarzy i oferował za to pieniądze.

Niestety, dziennikarze wciąż nie mieli sojuszników. Wyjątkiem był Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, który jako jedyny rozpoczął batalię z Zatoką. Nie tylko ich nie mieli, ale równoległy świat Zatoki Sztuki wciąż trwał. Dziennikarze i władze Sopotu obserwowały to z rosnącym zażenowaniem.

Mimo ewidentnej słabości dokumentu Latkowskiego, mimo jego chaotycznego wystąpienia w debacie po emisji filmu, mimo poziomu jaki reprezentuje dzisiaj TVP, a w przypadku Jacka Karnowskiego i Gazety Wyborczej wręcz wrogości wobec dzisiejszej TVP –  dziennikarze pozostałych mediów stanęli na wysokości zadania. Wiele redakcji nie patrząc na polityczne animozje – przy okazji premiery filmu gruntownie odświeżyło temat, przypomniało akcję obrony i uwiarygodniania Zatoki. Krytyczne komentarze nie tylko wobec organów ścigania, ale i ignorancji ze strony środowiska artystów pojawiły się w Gazecie Wyborczej, Onecie, Rzeczpospolitej i wielu innych ogólnopolskich redakcjach. Z ostrym komentarzem wystąpił też Jacek Karnowski.

Sprawa Zatoki Sztuki nie ma barw politycznych. Nie ma znaczenia, że bracia Siekielscy publikują w tym samym czasie swój drugi film o pedofilii w kościele. Złe rzeczy się nie wykluczają. One dzieją się wielu miejscach równolegle. Wszystkie trzeba nagłaśniać i tępić. To właśnie zrobili dziennikarze.

 

*W 2015 roku, po pojawiających się informacjach medialnych wydawca Prestiżu podjął decyzję o nie podejmowaniu jakiejkolwiek współpracy z Zatoką Sztuki aż do momentu jednoznacznego wyjaśnienia wszelkich zarzutów.