Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Współpracuje też z TVN. Autor wielu reportaży śledczych, m.in. o przemycie na okrętach marynarki wojennej, korupcji w Straży Granicznej czy też tekstów ujawniających istnienie mafii paliwowej. W 2007 roku jako jeden z pierwszych dziennikarzy podjął temat pedofilii w kościele. W 2012 był współautorem filmu dokumentalnego w TVN o finansach kościoła. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a także do Mediatorów. 

Prywatnie żeglarz, tenisista i muzyk. Założyciel Prestiżu i szef MS Group.

Porozmawiajmy o myśliwcach

Barwna i wesoła - mimo poważnych przecież haseł - była tegoroczna Manifa zorganizowana z okazij 8 marca. Kolorowo ubrane uczestniczki (i uczestnicy) przeszły spod fontanny Neptuna na Targ Węglowy. Pochodowi sprzyjała słoneczna pogoda. W tym roku kobiety protestowały przeciwko kapitalizmowi i patriarchatowi, a hasłem przewodnim były zmiany klimatyczne na ziemi. Jak to na manifestacji organizowanej przez wiele środowisk (blisko 20 organizacji) głoszone hasła były bardzo różne - od tych pragmatycznych po radykalne opinie jak np. wystąpienie posła Wiosny Marka Rutki. „Cieszę się, że protestujecie, by średniowiecze w Polsce się skończyło. Tadeusz Boy-Żeleński ponad sto lat temu pisał o piekle kobiet. To piekło trwa nadal!” - ocenił sytuację w Polsce poseł.

Idealnie na pewno nie jest, ale piekła chyba też nie ma. Niemniej wolność słowa i przekonań to jeden z fundamentów demokracji, a ich wyrażanie świadczy o zaangażowaniu w życie społeczne i aktywności obywatelskiej. Stąd - szacunek, że komuś się w ogóle chce. Jednego hasła Manify jednak kompletnie nie zrozumiałem: „W tym roku solidaryzujemy się z ruchami klimatycznymi, bo to my kobiety, dbając o bliskich, ponosimy największe koszty suszy, huraganów, powodzi czy smogu” - ogłosiły organizatorki manifestacji.

Wiele można facetom zarzucić, ale chyba nie tego, że mniej odczują skutki ewentualnej suszy, huraganu, smogu, czy powodzi. Może właśnie przez takie zagadkowe i tajemnicze hasła Manifa nie cieszyła się zbyt dużym zainteresowaniem? 

Trwa wyścig o fotel prezydencki. Tradycyjnie w stawce są wiarygodni, odpowiedzialni i dotrzymujący słowa przedstawiciele największych partii politycznych. Jest więc koalicja PO-PiS rządząca krajem od blisko 15 lat, a która wystawiła parę: Andrzeja Dudę i Małgorzatę Kidawę - Błońską. O fotel walczy też Robert Biedroń, był prezydent Słupska, następnie założyciel „Wiosny”, którą zapowiadał, jako trzecią, niezależną drogę w polityce. Po ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego nieoczekiwanie zmienił jednak zdanie i przekazał „Wiosnę” w darze starej gwardii lewicy, która doświadczenie zbierała jeszcze w latach 80. Dzisiaj z pewnością też coś deklaruje. Jest też Władysław Kosiniak - Kamysz, sympatyczny polityk PSL, który próbuje zawalczyć o jak najlepszy wynik dla niezmiennie walczącej o przetrwanie partii ludowej szukającej swojego miejsca wokół większych. No i Krzysztof Bosak, były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, założonej przez Romana Giertycha, a dzisiaj kandydat egzotycznej konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy. 

Jest też Szymon Hołownia. Nie stoi za nim żadna partia, a jego żona - porucznik Urszula Brzezińska - Hołownia jest pilotem MIG - a 29 i służy w 23 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim.

Konstruowane jeszcze w latach 70. MIG - i 29 miały być uzupełnieniem dla cięższych SU 27. W latach 80. stały się jednymi z najlepszych myśliwców na świecie, o ile nie najlepszymi. Do Polski pierwsze jednostki trafiły w 1989 roku. I choć dzisiaj to już samolot mocno przestarzały, sprawiający polskim siłom zbrojnym wiele problemów to nie zmienia to faktu, że wciąż jest jednym z najpiękniejszych myśliwców na świecie. W Trójmieście można go było zobaczyć w akcji podczas ubiegłorocznego Aerobaltic w Gdyni. 

Po ponad 20 latach brania udziału we wszystkich możliwych wyborach pozbyłem się jakichkolwiek złudzeń, że politycy są uczciwi i dotrzymują słowa i coś może się tutaj zmienić. W przypadku Szymona Hołowni można chociaż pogadać o fajnych samolotach.