Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Halo Ziemia!

Dwudziesty dzień lutego 2020 roku. Prognoza pogody na dziś: w całym kraju piękne słoneczko, temperatura powyżej 10 stopni, wiatr umiarkowany, pojawiły się pierwsze pąki na drzewach, zakwitły krokusy, drzewa wypuszczają pierwsze liście. W Australii od trzech tygodni płoną lasy, misie Koala chyba są zagrożone jako gatunek. Takie codzienne informacje to już raczej norma. Z perspektywy istnienia ludzkości można powiedzieć, że ostatnie 60 lat w Europie to całkiem dobry okres w jakim przyszło nam żyć. 20 lat po wojnie wciąż żyjemy w pokoju. Komuna już dawno popuściła największe cugle, zachód się rozwija, powstaje telewizja, obserwujemy pierwsze loty w kosmos, jesteśmy świadkami globalnego rozwoju przemysłu, powstaje rock’n’roll, potem wszystko co najlepsze w muzyce, wymyślamy internet, komputery, medycyna przyspiesza, długość życia się wydłuża, a przed nami ogromne możliwości technologiczne. Załapaliśmy się na wszystko co najlepsze, mając jeszcze na wyciągnięcie ręki całą naszą historię. 60 lat temu naszą planetę zamieszkiwały 3 miliardy ludzi. Dziś jest nas ponad 7 miliardów. W czasach Chrystusa na ziemi żyło 250 milionów ludzi. Ostatnie 60 lat to gigantyczny postęp. I właśnie ten okres zaczyna powoli się kończyć. Jeśli jakimś cudem dożyję osiemdziesiątki, to moje oczy ujrzą wiele złego. Nasze wnuki będą niestety cierpieć. Być może wielu z nich nie dożyje trzydziestki. My ludzie właśnie dojeżdżamy do mety swoich możliwości. Możliwości, które posiadamy i wciąż są ogromne, ale nie damy już rady ich wykorzystać, bo zajechaliśmy nasz silnik jakim jest ziemia. Teraz ona zacznie pokazywać nam cośmy zrobili. I nie ma już odwrotu, bo nasza chciwość jest silniejsza od najgorszego huraganu. Jedni nazywają to przetrwaniem, ale ten instynkt dziś doprowadził nas do ściany. Człowiek, który nagle znajdzie się w terenie dla niego nieprzyjaznym, szybko potrafi się do niego przystosować. Może z dnia na dzień znów żyć w spartańskich warunkach, nie posiadając niczego. Jedynym jego celem będzie znaleźć pożywienie i przeżyć. Ale kiedy z tym sobie poradzi, znów zacznie kombinować jak sobie polepszyć. Człowiek mimo wszystko jest najniebezpieczniejszą istotą na naszej planecie. Nawet najbardziej kochające się rodziny to chciwe stado drapieżników. Najważniejszy jest byt.

Dziś mieszkańcy Europy nie muszą walczyć o przetrwanie. Mamy za sobą setki lat wojen, rozwoju, mamy zagospodarowaną ziemię. Dziś w autobusie możemy nawet oglądać film z telefonu. Za chwilę zwykli ludzie polecą w kosmos. Może i uda się dostosować inną planetę byśmy mogli tam żyć. Tylko po co? Aby kolejne miejsce zniszczyć, wyeksploatować i porzucić? Tylko czemu my jesteśmy winni? Przecież większość z nas jest dobrymi ludźmi. Pracujemy uczciwie, dajemy radość innym, pomagamy sobie wzajemnie, tworzymy nowe wynalazki aby jakość życia była lepsza. Co robimy nie tak? Dlaczego nasze wnuki za chwilę zapłacą tak wysoką cenę za to, że my przez te setki lat się rozwijaliśmy? Chyba nie zrozumieliśmy ziemi. Jest dla nas czymś ogromnym, które nie mówi do nas zrozumiałym językiem. Te sygnały, które do nas nadaje odbieramy jako zwykłe kaprysy pogody. Te nasze 60 lat na ziemi jest niczym w obliczu jej istnienia. Ale jak to jest możliwe, że w tak krótkim czasie ją zniszczyliśmy. A może ostatnie 32 tysiące lat na to pracowaliśmy, od kiedy pierwszy człowiek zamieszkał w jaskini i coś tam namalował? To też nie wiele w skali rodowodu naszej planety. Dlatego wciąż uważam, że mamy szczęście żyć w najepszym okresie istnienia ziemi. Jeśli ma ją trafić ostateczny szlag, to stanie się to zapewne jeszcze w tym stuleciu. Ziemia się nie rozpadnie. Ona dalej będzie żyć. Ziemia pochłonie nas w krótkim czasie i pewnie znów nas będzie 250 milionów. Przez kolejne setki lat ludzie będą żyli w strasznych warunkach, ale się przyzwyczają. To będzie nowy gatunek człowieka. Nic nie zacznie się od początku. Zaczniemy żyć w bezwzględnym świecie. To będzie prawdopodobnie najgorszy okres w historii naszej ludzkości, bo będziemy znali jej całą przeszłość, a żyć będziemy jak w Mad Maxie. Nie będzie żadnego powrotu do korzeni. Będziemy korzystać z całego naszego dorobku oraz tego co stworzyliśmy. Nie będziemy się już rozwijać, tylko panować nad tym co pozostało. Przemoc stanie się naszą jedyną wartością. W tym świecie ludzie się jakoś okopią i będą żyć. Cieszmy się zatem jeszcze trochę.

114
03/2020

Jej muzyczna kariera to wybuchowa mieszanka zdobytej wiedzy, talentu, uporu, szczęścia, spotkanych ludzi we właściwym miejscu i właściwym czasie, a także serii przypadków.