Zbigniew Canowiecki

Absolwent Politechniki Gdańskiej. Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Gdańskim. W latach 1981-2007 Prezes Zarządu i dyrektor giełdowej spółki „Centrostal S.A.”. Sprawował społecznie wiele funkcji m.in. Prezydenta Pomorskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Przewodniczącego Sejmiku Gospodarczego Województwa Pomorskiego, Przewodniczącego Pomorskiej Rady Przedsiębiorczości, Prezydent „Pracodawców Pomorza”.

ROZMAWIAJMY!

Praktycznie nie ma dnia, abym chociaż przez chwilę nie pomyślał o zamordowanym rok temu Prezydencie Gdańska, Pawle Adamowiczu. Podziwiałem Go jak bez patosu i zadęcia potrafił mówić o miłości do drugiego człowieka, konieczności rozumienia racji innych oraz wybaczania. W praktyce pokazywał co znaczy odpowiedzialność i budowanie wspólnoty. Podczas naszych spotkań dyskutował ze mną o możliwościach angażowania się środowiska gospodarczego w gdańskie sprawy. Mówił o Gdańsku jako mieście otwartym, wolnym i tolerancyjnym. Dlatego tak Go bolały coraz większe podziały w naszym społeczeństwie. Zastanawialiśmy się czy jest to spowodowane wykorzystywaniem przez polityków naszych narodowych wad czy uwarunkowaniami historycznymi.  W 1918 roku rozpoczęliśmy bowiem odbudowywanie Ojczyzny na ziemiach odzyskanych od trzech zaborców. Trudno się więc dziwić, że w okresie międzywojennym przy niezwykłych napięciach politycznych, społecznych i gospodarczych ujawniały się skrajności, nienawiści i wrogości poszczególnych grup i osób. Po zakończeniu wojny 1939-45 światowi przywódcy zafundowali nam na kilka dziesięcioleci obcy, proradziecki system polityczno - gospodarczy. Zakłamanie, traktowanie wszystkiego co państwowe jako wspólne czyli niczyje, brak szacunku dla własności prywatnej, niszczenie przedsiębiorczości, aktywności i kreatywności oraz promowanie przeciętności i służalczości spowodowało niepowetowane straty społeczne. Utrwalił się podział na My, czyli społeczeństwo i Oni, czyli rządzący. Z tym bagażem wkroczyliśmy po 1989 roku w nową erę budowy gospodarki rynkowej i pluralistycznego systemu politycznego. W niezwykle trudnych, pierwszych kilkunastu latach uczyliśmy się kapitalizmu, poznawaliśmy skutki kryzysów, zatorów płatniczych i problemów z finansowaniem działalności naszych firm. Ciągle jednak poruszaliśmy się do przodu i w górę pomimo, że zygzakiem. Po przystąpieniu w 2004 roku do Unii Europejskiej zobaczyliśmy jak fantastycznie samorządy terytorialne i ich liderzy wykorzystują środki unijne na budowę infrastruktury komunikacyjnej, kulturalnej i sportowej, jak rozbudowują się pomorskie uczelnie, porty morskie i lotnisko. Wówczas w środowisku gospodarczym poziom optymizmu ciągle wzrastał. Owocowało to powstawaniem tysięcy nowych przedsiębiorstw, inwestycjami, systematycznym wzrostem sprzedaży oraz eksportu. W mojej ocenie odczuwaliśmy dumę, odzyskaliśmy pewność siebie i swoich praw jako Europejczycy. W organizacjach gospodarczych zapytanie kogoś o poglądy polityczne uważane było za duży nietakt. Nikogo to nie interesowało. Wszyscy byliśmy bowiem za rozwojem, gospodarką rynkową, Unią Europejską i otwartością na świat. Rozpędziliśmy gospodarkę i nadal pędzimy pomimo, że coś zaczęło zgrzytać. Zaskoczeniem dla środowiska gospodarczego było polityczne hasło: Polska w ruinie. Wraz ze wzrostem zamożności dużej części społeczeństwa do głosu dochodzić zaczęły grupy niezadowolone i uważające się za politycznie marginalizowane. Pojawiły się podziały i emocje związane z popieraniem określonych partii politycznych. Niektórzy przedsiębiorcy zaczęli przedstawiać argumenty o początkowych błędach reformy Balcerowicza, jak na przykład dotyczące PGR-ów lub o braku w okresie poprawy sytuacji gospodarczej kraju programów socjalnych dla słabiej radzących sobie obywateli. Inni z kolei podkreślali, że zapomina się o prowadzonej w tym czasie przez rząd walce ze skutkami światowego kryzysu gospodarczego. Jednak obawy zaczęły brać górę i poziom inwestycji własnych przedsiębiorstw zaczął się obniżać. Przedsiębiorcy podejmując decyzje inwestycyjne biorą bowiem pod uwagę nie tylko warunki rozwoju gospodarczego, ale również klimat społeczny, poziom zaufania do rządzących oraz ocenę stabilności prawnej i fiskalnej. Pracodawcy Pomorza jako związek przedsiębiorców uznał, że potrzebny jest dialog i porozumienie. Organizując spotkania, debaty i konferencje stwarzają możliwości wymiany poglądów i przedstawiania argumentów i rozwiązań. Obecnie przygotowują debatę z osobami, które miały największy wpływ na budowę i rozwój gospodarki rynkowej w Polsce po 1989 roku. Pracodawcy promują hasło: Rozmawiajmy! Zapraszają na swoje uroczystości w tym na doroczną Galę Evening wszystkich pomorskich parlamentarzystów, ministrów Rządu RP, samorządowców i przedstawicieli organizacji pozarządowych. W społeczeństwie obywatelskim każda organizacja, grupa społeczna, polityczna czy zawodowa powinna oddolnie inicjować dialog budujący wspólnotę i prowadzący do porozumienia. Może wtedy uda się nam pokonać obecne podziały.