Zbigniew Canowiecki

Absolwent Politechniki Gdańskiej. Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Gdańskim. W latach 1981-2007 Prezes Zarządu i dyrektor giełdowej spółki „Centrostal S.A.”. Sprawował społecznie wiele funkcji m.in. Prezydenta Pomorskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Przewodniczącego Sejmiku Gospodarczego Województwa Pomorskiego, Przewodniczącego Pomorskiej Rady Przedsiębiorczości, Prezydent „Pracodawców Pomorza”.

RYNEK PRACOWNIKA!?

Zewsząd słyszymy, że nadal trwa koniunktura gospodarcza, a rozwój przedsiębiorstw hamuje brak pracowników. Faktem jest, że dobra koniunktura gospodarcza rozwija pomorski rynek pracy i ciągłej poprawie ulegają warunki życia i pracy Pomorzan. Utrzymujący się wzrost gospodarczy rozwija przedsiębiorczość, a pomorscy przedsiębiorcy tworzą nowe miejsca pracy. Tylko w pierwszym półroczu 2019 roku zarejestrowano blisko 15 tysięcy nowych podmiotów gospodarczych. Zatrudnienie w pomorskich przedsiębiorstwach w okresie ostatnich 5 lat wzrosło o 25%. Od kilku lat pracodawcy rocznie zgłaszają ponad 100 tysięcy wolnych miejsc pracy. Zjawiskiem, w coraz większym stopniu, kształtującym sytuację na rynku pracy jest demografia. Systematycznie zmniejsza się liczba osób w wieku produkcyjnym, a szybko rośnie liczba emerytów. Z pewnością decyzja o cofnięciu reformy dotyczącej wieku emertytalnego nie pomogła rynkowi pracy.  Na ogólną liczbę 2,3 miliona mieszkańców Województwa Pomorskiego liczba osób pracujących wynosi około jednego miliona osób. Szacuje się, że około 350 tysięcy osób jest biernych zawodowo, czyli niepracujących i nieposzukujących pracy. Z pewnością na pozostanie w domu wielu kobiet wychowujących dzieci miał wpływ program 500+. Późniejszy powrót kobiet, po wielu latach wychowywania dzieci, jest trudny i kosztowny ze względu na konieczność  dostosowania się do aktualnych wymagań rynku pracy. Z kolei liczba poszukujących pracy czyli rejestrujących się jako bezrobotni spadła do wyjątkowo niskiego poziomu około 40 tysięcy osób. Dlatego też pracodawcy przy wsparciu urzędów pracy podejmują próby poszukiwania pracowników wśród osób biernych zawodowo, wczesnych emerytów oraz bezrobotnych. Wykorzystują w tym celu fundusz pracy, środki samorządowe oraz wsparcie unijne prowadząc kursy, szkolenia i programy tematyczne związane z aktywizacją osób pozostających poza rynkiem pracy. Zasileniem pomorskiego rynku pracy są oczywiście cudzoziemcy. Od kilku lat liczba oświadczeń pracodawców o powierzeniu wykonywania pracy obcokrajowcom przekroczyła 130 tysięcy rocznie. Wiąże się z tym jednak wiele problemów i poważnych kłopotów związanych z załatwianiem formalności, integracją i  adaptacją cudzoziemców do polskich warunków oraz zapewnieniem im doradztwa prawnego i finansowego. Jak więc w tej sytuacji  wytłumaczyć fakt, że gdy na jednym z portali zamieszczone zostało ogłoszenie o zamiarze zatrudnienia recepcjonisty za niewygórowaną stawkę pracodawca otrzymał kilkadziesiąt ofert osób w większości z wyższym wykształceniem i znajomością dwóch, trzech języków obcych. Trudno się dziwić, że podczas spotkań przedstawicieli środowiska gospodarczego ze studentami i absolwentami szkół średnich i wyższych pada często pytanie, czy w tej doskonałej sytuacji gospodarczej jest już rynek pracownika. Otrzymują wówczas odpowiedź, że rynek pracownika jest wówczas, gdy przychodząc do pracodawcy mają w ręku kilka lub kilkanaście ofert pracy od innych firm i negocjują swoje warunki przyjścia do pracy na warunkach najlepszych z oferowanych. Jeżeli jednak przychodząc do potencjalnego pracodawcy, który ma na biurku kilkadziesiąt innych ofert to wówczas my musimy często zaakceptować proponowane warunki pracy i płacy, które mogą być nie w pełni nas satysfakcjonujące. Obecnie rynek pracownika występuje jedynie w niektórych branżach i zawodach. Poszukiwani są wykwalifikowani pracownicy typu: monterzy, stolarze, elektrycy, spawacze z branży budowlanej i przemysłowej, ale również kucharze, pokojowe, kelnerzy z branży hotelarsko – gastronomicznej. Swoje warunki mogą często dyktować również lekarze, których ponad 60 tysięcy brakuje obecnie w Polsce. Podobnie jest z pielęgniarkami, położnymi, księgowymi oraz wysoko wykwalifikowanymi informatykami i inżynierami w wielu zawodach. Duży popyt na pracowników przy braku wolnych zasobów pracy powoduje wzrost wynagrodzeń. Podawane przez GUS przeciętne wynagrodzenie brutto budzi powszechną irytację Polaków. W województwie pomorskim wzrosło do ponad 5,2 tysiąca złotych w roku bieżącym, ale większość naszych mieszkańców może tylko o takiej kwocie pomarzyć. Wyliczony poziom płac jest obarczony błędem ponieważ nie uwzględnia firm zatrudniających do 9 osób, których jest zdecydowana większość. Zdecydowanie lepiej poziom płac pokazuje dużo niższa dominanta czyli najczęstsze miesięczne wynagrodzenie otrzymywane przez pracowników zatrudnionych w gospodarce. Idąc więc do pracodawcy na rozmowę o pracę lepiej posługiwać się bardziej realnymi kwotami, aby spotkanie nie skończyło się zbyt szybko.