Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Don’t panic, we’re from Poland!

Zastanawialiście się kiedyś nad pochodzeniem niektórych polskich słów? Dlaczego niemal na całym świecie Włochy nazywane są Italią, Węgry Hungarią, a Niemcy Germanią? Tylko w Polsce ktoś nadał tym krajom tak inaczej brzmiące nazwy. A gdyby tak można było coś poprawić w wizerunku słowa śmierć, to chyba  samo jego brzmienie. Angielskie „death” przecież brzmi przyjaźniej, czyż nie?

Często słyszymy słowa oburzenia, że w języku polskim wplatane są anglojęzyczne odpowiedniki. Nazwy restauracji, sklepów, klubów zespołów muzycznych, organizacji, nazwy firm, pseudonimy są masowo nadawane w obcym języku. Osobiście nie widzę w tym nic złego. Odnosząc się do słowa śmierć, to używane w języku polskim jest przypisane tylko do określonej i tej samej sytuacji. Ale znamy też jeden przypadek, kiedy śmierć występuje w pozytywnym znaczeniu. A mianowicie w kościelnym obrzędzie zaślubin, kiedy przyszli małżonkowie przysięgają sobie, że nie opuszczą siebie aż do śmierci, patrząc sobie słodko w oczy. Wówczas śmierć jest teoretycznym, jak nie zabobonnym gwarantem bardzo długiej i szczęśliwej miłości. Był kiedyś taki polski zespół o nazwie Śmierć Kliniczna. Oficjalnie to termin medyczny, ale to idealna, wręcz śmieszna nazwa dla kapeli, która powstała w latach 80-tych, w czasach nurtu MMG i początków jarocińskiego festiwalu. A gdyby Heavy Metal powstał w Polsce i potem jeszcze wszystkie jego odmiany, to jakby się nazywał – Twarde Żelazo albo Gorąca Surówka? Fakt, w sekcie czasami mówi się na tę muzykę Gruz i to jest nawet dobre.  Ale to są nasze wewnętrze sprawy.  Jednak  Heavy Metal brzmi bardzo dobrze, a nazwy jego odmian: Thrash, Death, Black, Doom, Sluge są piękne w swoim brzmieniu. Kiedyś za czasów PRL-u ogłoszono konkurs na polską nazwę deski winsurfingowej. Efekty były koszmarne, wręcz komiczne.  Po co kombinować, skoro słowo surf jest najlepszym z możliwych. A dlaczego często lubimy mówić, że jedziemy do Italii, do Mechiko, tu Souf Afrika, Espanii, do Ju Kej? Bo chcemy podkreślić  pozycję i egzotykę tych miejsc. No bo jak zabrzmi przy Mechiko Zielona Góra albo Kołbrzeg? A skoro jesteśmy przy Kołobrzegu, który jeszcze do niedawna kojarzył się z Festiwalem Piosenki Żołnierskiej, to czy od słowa żołnierz nie lepiej brzmi soldżer? Żołnierz w Polsce kojarzy się raczej z męczeńską śmiercią i to w nierówniej walce, a soldżer z profesjonalnie wykonanym, trudnym zadaniem. Lubimy dziś, a nawet wolimy powiedzieć OK, zamiast pełnym zdaniem: tak zrobię dla Ciebie to o co mnie prosiłeś drogi wuju. A czy nazwa zespołu The Rolling Stones lepiej brzmiałaby jako Toczące się Kamienie? Wówczas nigdy nie mówilibyśmy, że słuchamy Stonsów tylko Kamieni. Stonsi to styl. Czyż Queen nie jest ładnym słowem i ładną nazwą dla kapeli, której członkami są faceci? Nie wyobrażam sobie aby The Cure miałby nazywać się Kuracją czy Lekarstwem. Nawet banalne The Doors brzmi lepiej niż polskie Te Drzwi. Ale są polskie zespoły jak  Kwiaty czy Kwiat Jabłoni i słowo kwiat bardzo ładnie brzmi zarówno w języku polskim jak i angielskim. Teraz o umarlakach. Dead Can Dance jest przecież piękną nazwą dla zespołu, ale Umarły Potrafi Tańczyć już nie koniecznie. Nawet Beastie Boys brzmią tak niewinnie obok The Beach Boys. A bardzo nastrojowe Florence And The Machine jak byłoby odbierane i czy zrobiłoby karierę jako Florencja i Urządzenia? I na koniec spoglądając w stronę poważnego przemysłu uważam, że CPN to jeden z najlepszych znaków towarowych na świecie i tym samym nazwa nieistniejącej już polskiej  firmy. Rozwijając skrót można się tylko rozpłakać. Centrala Produktów Naftowych przy BP – British Petroleum niestety brzmi jak Włochy przy pięknej Italii.

Dlatego dobrze, że języki nieco się przenikają, korzystają z najfajniejszych słów, ich brzmień aby wzbogacać atrakcyjność oraz znaczenie naszego przekazu w sposób najprostszy i dosadny. I starajmy się wymawiać te nazwy poprawie, a najlepiej z akcentem gdyż wtedy one brzmią najpiękniej.