Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

W poszukiwaniu idealnych smaków

Przyznam, że do niedawna stosunkowo mało interesowałem się kulinarnym światem. Nie jako smakosz, czy też osoba zainteresowana dobrym jedzeniem. Każdy chyba lubi dobrze zjeść i w poszukiwaniu smaków eksploruje przepisy bądź też polecane miejsca. Nie miałem jednak wiedzy systemowej, branżowej, która towarzyszy każdej dziedzinie. Mam tutaj na myśli rywalizacje kucharzy, zdobywane przez nich nagrody, konkursy, czy też programy kulinarne - cały związany z tym kulinarny showbiznes. Owszem - o uszy obijały się mi się gwiazdki Michelin, a wiele lat temu byłem nawet jednym z autorów „Lukullusa w podróży”, czyli przewodnika po najlepszych przydrożnych knajpach w Polsce, ale to było elementem mojej pracy i zleceń, a nie czystego zainteresowania.

Gdy jednak  w ciągu ostatniego roku coraz częściej wokół mnie zaczęło krążyć nazwisko Paco Perez, a wraz z nim opinie, że coś wyjątkowego dzieje się w Gdańsku - to już nie miałem wyjścia. Ciekawość wzięła górę. Musiałem się dokształcić, dzięki czemu zacząłem doceniać to co naprawdę powstaje w Gdańsku. 

Przede wszystkim osławione gwiazdki Michelin. Śmiem twierdzić, że wielu z was - podobnie jak ja - wzrusza teraz ramionami. Jakie gwiazdki? I co z tego, że gwiazdki?

Otóż okazuje się, że to nie jakieś tam gwiazdki firmy produkującej opony, ale najbardziej opiniotwórcze rekomendacje na europejskiej mapie gastronomicznej. Pierwszy przewodnik bracia Michelin wydali w 1900 roku, a w 1926 roku przyznali po raz pierwszy swoją gwiazdkę. Od tego czasu obowiązuje trzygwiazdkowa skala, gdzie samo już przyznanie jednej gwiazdki oznacza, że restauracja ma bardzo dobrą kuchnię i jest ogromnym wyróżnieniem. Dwie gwiazdki oznacza kuchnię wręcz rewelacyjną, a trzy - to wręcz kulinarny olimp wart odwiedzenia nawet na końcu kontynentu. Co ważne - gwiazdki odnoszą się tylko i wyłącznie do jedzenia. Inne elementy, które stosowane są w przewodnikach Michelin - jak np. znak „Bigb Gourmand” to wyróźnienie za stosunek jakości do ceny. Są też skrzyżowane sztućce, które są odbiciem oceny samego lokalu - jego wnętrza, obsługi, czy też udogodnień. 

Polskie restauracje są obecne w przewodniku już od lat (samo wymienienie traktowane jest jako wyróżnienie). W tegorocznej edycji znalazło się w sumie 27 knajp z Warszawy i 25 z Krakowa. Ale tylko dwie z nich (!) - Atelier Amaro i Sense  - zdobyły po jednej gwiazdce, co dało im niewątpliwą sławę. Inne polskie miasta do rej pory nie były obecne.

Przewodnik jest regularnie odnawiany, co oznacza, że żadna gwiazdka nie jest dana na stałe. I teraz przechodzimy do Gdańska, który staje przed szansą zwrócenia na siebie uwagi autorów sławnego przewodnika. Wszystko za sprawą Paco Pereza, katalońskiego kucharza, którego szlak bojowy jest wręcz wysłany gwiazdkami. Dwie prowadzone przez niego restauracje zdobyły aż po dwie, a kolejna - jedną gwiazdkę. Zdobycie przez jedną osobę tylu wyróżnień nie może być przypadkiem. Teraz Gdańsk dołącza do kulinarnej rodziny Paco, obok takich miast jak Barcelona, Berlin, czy Manchester. To dobra wiadomość nie tylko dla smakoszy, ale i wszystkich ambitnych i utalentowanych restauratorów i kucharzy z Trójmiasta. Jeżeli wierzyć w siłę turystyki kulinarnej - przyjezdni poszukiwacze smaków Pereza z pewnością nie ograniczą się tylko do jednej restauracji, ale korzystając z okazji - ruszą „na łowy”. Nie mówiąc już o autorach przewodnika Michelin. Przecież Trójmiasto jest fajniejsze od Warszawy i Krakowa. Czy ktoś ma może co do tego jakiekolwiek wątpliwości? No właśnie. Smacznej lektury!

 

110
11/2019

Chwilę przed wywiadem usiedliśmy 140 metrów nad ziemią i zachwycaliśmy się widokiem na spokojne, skąpane w słońcu morze.