Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Dwie twarze alternatywy

Lekkie, melodyjne utwory do posłuchania i potańczenia - z tym dzisiaj zdecydowanej większości kojarzy się Kombii prowadzone przez Grzegorza Skawińskiego i Waldemara Tkaczyka. Ten popularny duet z powodzeniem wydaje kolejne płyty, zalicza trasy koncertowe i uczestniczy w największych telewizyjnych imprezach. Po prostu solidna, popowa grupa. Nie wszyscy jednak wiedzą, że właśnie ci panowie mają na swoim koncie wiele alternatywnych projektów. Stąd umawiając się na rozmowę z Grzegorzem Skawińskim najwięcej czasu poświęciłem na analizowaniu pierwszego okresu jego twórczości, a szczególnie odświeżeniu sobie brzmienia pierwszych płyt Kombi. Początki tego zespołu to rock, do tego trudno definiowalny, bo bardzo różnorodny, z wpływami fusion, funky, bluesa i elektroniki, wtedy jeszcze będącej w początkowym etapie rozwoju. Nie bez powodu Kombi grało w cyklu Muzyka Młodej Generacji, a także wystąpiło na pierwszym festiwalu w Jarocinie (!) w 1980. Potem powoli krystalizowało swój oryginalny styl stopniowo przechodząc z rocka na elektronikę, by w drugiej połowie lat 80. pójść zdecydowanie w kierunku popu. Z tamtego okresu można zobaczyć zarejestrowany w 1986 roku w Sopocie koncert jubileuszowy. Gdy już zespół osiągnął wszystko i zakończył swoją działalność na początku lat 90. - Skawiński wraz Waldemarem Tkaczykiem wykonali muzyczną woltę. Założyli hardrockowego Skawalkera i O.N.A., dzięki czemu świat poznał Agnieszkę Chylińską. I znów przeżyli kolejną dekadę na topie. A gdy w latach 2000. reaktywowali Kombii można było przypuszczać, że będą bazować głównie na starych przebojach. Nic bardziej mylnego. Nowa wersja zespołu wylansowała spory zbiór zupełnie nowych przebojów. 

Co ciekawe Grzegorz Skawiński mimo dużej popularności mocno strzeże swojej prywatności i nie uległ ani „celebryzacji”, ani „salonizacji” zachowując spory dystans do świata sławy. Z dumą twierdzi, że nigdy nie zmienił Trójmiasta na Warszawę i nie zamierza tego robić, dając tym samym dowód, że by robić dużą karierę nie trzeba skazywać się na nieszczęście mieszkania w stolicy. Jak wielu muzyków konsekwentnie nie ujawnia też swoich poglądów politycznych. Nam też ich nie zdradził, choć o kilku ważnych kwestiach opowiedział.

W tym samym numerze Prestiżu występuje tez inny muzyk. To Grzegorz Kwiatkowski, lider gdańskiej formacji Trupa Trupa. Podobnie jak kiedyś to czynił jego starszy imiennik Grzegorz Skawiński  - Kwiatkowski realizuje się w alternatywie. Co prawda Trupa Trupa nie odkrywają nowych dźwięków i technik - jak to robiło kiedyś Kombi, ale wręcz odwrotnie - odwołują się do czasów dużo starszych niż Kombi. Kto kiedykolwiek interesował się amerykańską lub brytyjską rockową sceną drugiej połowy lat 60. dość szybko odnajdzie ją w twórczości Trupa Trupa. Ich muzyka zaliczana jest do alternatywy i co ciekawe grupa bardziej znana i ceniona jest za granicą niż w Polsce. Zresztą to nie pierwszy taki przypadek - nieco podobny casus kilkanaście lat temu dotyczył warszawskiej formacji The Car is on fire, która z powodzeniem zaliczała zagraniczne tournée, momentami bardziej skupiając się na pozakrajowych rynkach, niż polskim. Członkowie Trupa Trupa wydaje się, że dokładnie wiedzą czego chcą, mocno dbają o niezależność, a Grzegorz Kwiatkowski wywiadzie dla Prestiżu wyjaśnia filozofię zespołu. 

Zapraszam na spotkanie z dwoma wyjątkowymi muzykami alternatywy. Tej z wczoraj i tej z jutra.

108
09/2019

Na przełomie lat 70. i 80 był twarzą awangardowego Kombi, znanego m.in. z Muzyki Młodej Generacji, czy też występu na pierwszym Jarocinie. W latach 90. m.in. z Agnieszką Chylińską - jako O.N.A.