Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Od naczelnego

Nasza okładkowa gwiazda to mieszkanka Sopotu. Kiedyś jedna z głównych postaci kultowego musicalu Metro, a dzisiaj uznana i ceniona piosenkarka. Kojarzona z piosenką aktorską i poetycką, choć nie tylko do takiej się ogranicza.

„Zapraszano mnie do jurorowania jeszcze zanim ukończyłam trzydziestkę, co wprawiało mnie w zakłopotanie więc odmawiałam. Mam wrażenie, że czasem wystarczy być choć trochę popularnym, żeby zasiąść w obrotowych fotelach i mówić kto ładnie śpiewa, a kto brzydko” – mówi Katarzyna Groniec, która z dużym dystansem odnosi się do dzisiejszego mainstreamu i popularności. Z jej słowami trudno się nie zgodzić, choć można je rozwinąć, szczególnie jeżeli chodzi o poziom wszelkich talent show i konkursów. I to nie pod kątem jurorów, ale ich uczestników. Mam wrażenie, że umiejętności muzyczne i talent dzisiaj w coraz mniejszym stopniu decydują o sukcesie. Przynajmniej w przypadku produkcji telewizyjnych. Ostatnio miałem kilka razy okazję obejrzeć koncerty w telewizji, m.in. Opole. I akurat trzy razy z rzędu trafiłem na Margaret, bardzo popularną wokalistkę. W każdym z trzech koncertów zaliczała wpadki intonacyjne. To już nie był przypadek, ale reguła. Nie lepiej wypadli inni młodzi piosenkarze, także znani z telewizyjnych festiwali. W kontrze do nich za każdym razem, na każdym koncercie, z każdej okazji pojawiała się… Maryla Rodowicz. Ta artystka nigdy nie fałszowała, ma doskonały wokal, co jednak nie zmienia faktu, że przydałaby się większa różnorodność. 

Tej nie brakuje w Trójmieście. Lato to tradycyjnie okres mnóstwa festiwali i przeglądów. M.in. Mozartiana czy też Ladies Jazz Festival o których piszemy. W programie drugiego z festiwali moją uwagę zwróciła Nouvelle Vague, francuska grupa znana z coverów. I to nie byle jakich. Francuzi śpiewają bossa novę, jazz, czasem pop, i aranżują na nowo utwory punkrockowe, m.in. Sex Pistols, czy The Clash i alternatywne – np.  The Cure, Joy Divsion. To z pewnością będzie ciekawy koncert. Nie tylko muzycznie lato jest pełne atrakcji. Zaraz rusza kolejny festiwal szekspirowski, w PGS trwa wystawa obrazów Jana Matejki, a miłośnicy sportu szykują się na święto tenisa. Pod koniec lipca zaczyna się BNP Paribas Sopot Open z większą niż rok temu pulą nagród. Tym razem to 92 tys. euro. Oprócz zawodników z drugiej setki rankingu ATP w Sopocie zagra mnóstwo Polaków. Wiadomo już, że z karierą podczas turnieju pożegna się Michał Przysiężny, bardzo możliwe, że to także ostatni turniej Marcina Matkowskiego. To symboliczne, bo przecież szef turnieju Mariusz Fyrstenberg był wieloletnim partnerem deblowym tego drugiego. Sam ledwie dwa lata temu zakończył karierę. W tym wydaniu szczegółowo opowiada czego możemy się spodziewać podczas turnieju. 

Niestety nie będzie w tym roku wyścigów konnych na sopockim hipodromie. Zostały odwołane z powodów epidemiologicznych. Za to świetnie mają się skoki. Czerwiec to wręcz klęska urodzaju. Sopockie, pięciogwiazdkowe CSIO, trzygwiazdkowe zawody w Ciekocinku, a do tego zawody regionalne w młodym i prężnym ośrodku w Barłominie. 

Właśnie jazda konna, tenis, ale i żeglarstwo, czy golf – te dyscypliny stale obecne są w Prestiżu. Choć nie tylko. Ogniwo Sopot zdobyło  w czerwcu Mistrzostwo Polski. Rugby to dość egzotyczny sport w Polsce, tym bardziej nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności opisania tej wyjątkowej drużyny. Trzeba przyznać, że sopocianie mają samozaparcie. 


Michał Stankiewicz

 

106
07/2019

W latach 90. była „Anką”, gwiazdą musicalu „Metro”, by potem stać się dojrzałą i wyrazistą wokalistką, a także autorką tekstów i muzyki.