Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Marina i inni

„Jak wielkie tłuste muchy siadające na ścierwo. Tylko bazgranina! Nawet kobiety nie umieją namalować! Pedały! Pederasty piep...! Jeśli chodzi o sztukę, jestem stalinistą! Wszystkich do rąbania lasu! Natychmiast!” – tak zareagował Nikita Chruszczow na wystawę malarstwa abstrakcyjnego w Moskiewskim Maneżu w 1962 roku. Dodał też: „Tak osioł ogonem potrafi malować!”. A jeden z obrazów zaszczycił spontaniczną akcją interaktywną, gdyż go opluł.  Oczywiście, dzisiaj nas to nie dziwi, bo w patriotycznych i etycznie nieskazitelnych kręgach wiadomo, że była to dyktatura ciemniaków. Nikt nie oczekuje subtelności, wrażliwości i zrozumienia sztuki przez komunistów. W 1974 roku, kiedy grupa abstrakcjonistów radzieckich urządziła wystawę na polu, pod gołym niebem – na wernisaż przyjechały niezaproszone buldożery i zrównały wszystko z ziemią. Cóż, tempora mutantur i kiedy czterdzieści lat później ruszaliśmy z budową Teatru Szekspirowskiego, urządziliśmy „Balet buldożerów”, w którym ciężkie maszyny tańczyły niczym (co prawda nieco zwaliste) baletnice. Z drugiej strony, wrogość wobec pedałów i cyklistów, a także sztuki oddającej ojczyznę w ręce szatana, znajduje godnych następców

Wielki oświeceniowy poeta angielski, Alexander Pope, napisał gdzieś, że „niedouczenie to niebezpieczna rzecz” („Little learning is a dangerous thing”). Gdyż reakcje, jak ta opisana powyżej, wynikają przede wszystkim z niedouczenia. Sztuka mówi różnymi językami i żeby ją rozumieć, trzeba owe języki poznać. W przeciwnym razie reguły, według których powstają dzieła określonego kierunku, pozostaną niezrozumiałe, dziwaczne, a nawet karykaturalne. Obrażają dobry smak albo uczucia patriotyczne czy religijne. Odrzucamy je, bo nie rozumiemy, dlaczego tak wyglądają, a nie inaczej. Na premierze „Króla Ubu” Alfreda Jarry w 1896 roku, tłum rozjuszonych widzów wywołał awanturę i usiłował dokonać samosądu na autorze, któremu udało się zbiec. Dzisiaj to klasyk. Artyści z kręgu Akcjonistów Wiedeńskich (lata 60-te), byli wielokrotnie aresztowani za nieobyczajne zachowania. Dzisiaj to klasycy, ba, profesorowie sztuki. 

Podobnych przykładów można by mnożyć wiele. Wszystkie prowadzą do wniosku, że bez edukacji, niezrozumienie najnowszej sztuki, bardzo jednak wymagającej, będzie się pogłębiało, co niechybnie doprowadzi do kolejnych konfliktów. Żeby to powstrzymać i zmienić, trzeba zreformować system edukacji, wprowadzając elementy nauki o sztuce do liceów, a może i wcześniej. To samo dotyczy muzyki, której praktycznie w szkołach nie ma. Przeprowadzane reformy nie mają na celu kształcenia w tym kierunku: nadal wychowujemy młodych ludzi, ślepych i głuchych. Czytać też przestają. Witamy w ciemnogrodzie. Tego żaden jasnowidz nie przewidział. Ale żeby to zmienić, potrzebni są nauczyciele określonej specjalności. A takich jest niewielu. Ponadto, nic nie zachęca do uczenia w szkole.

Z niepokojem patrzę na coraz częstsze przejawy głębokiego niezrozumienia sztuki przez władze, instytucje, media czy „zwykłych” obywateli, nie zawsze nawiedzonych, czy opętanych. I tak, tylko w ostatnim miesiącu pojawiły się następujące perełki urzędowej myśli: prezydent Rzeszowa zakazał premiery w Teatrze Maska, gdyż sztuka miała niby obrażać uczucia religijne; Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wyraziło wątpliwości (odmawiając wcześniej finansowania) wobec wystawy Daniela Rycharskiego „Strachy” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie; to samo Ministerstwo odcięło się od wystawy wielkiej artystki światowego formatu Mariny Abramović w Centrum sztuki Współczesnej Toruniu. Wystawa jest wielkim wydarzeniem nie tylko w skali miasta, ale i całego kraju. Ataki na  tę artystkę (również medialne!) mogą budzić tylko zdziwienie, tak jak i absurdalne zarzuty jej stawiane. Posądzanie o satanizm świadczy o zupełnym niezrozumieniu jej sztuki. Całe szczęście, że Krucjata Różańcowa zapowiedziała stosowne modły, co daje cień nadziei na zbawienie duszy Mariny.

 

103
04/2019

Kiedyś uparta wojowniczka twardo broniąca swojego zdania. Mocny charakter ukształtowany przez lata treningów i sportowej rywalizacji na najwyższym światowym poziomie.