Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Dziś w centrum procesu projektowego stoi człowiek. Nikt inny, tylko człowiek i jego potrzeby – tak w wywiadzie dla magazynu Prestiż mówi Jan Sikora, znakomity architekt z Gdańska, znany z wielu realizacji aktywizujących społeczeństwo, szczególnie w warstwie kulturowej. W naszej rozmowie bardzo często pada hasło „odpowiedzialne i zrównoważone projektowanie” – chodzi o myślenie o przestrzeni miejskiej w ujęciu kompleksowym, z poszanowaniem historii, tradycji i dziedzictwa kulturowego, z dbałością o ekologię i z myślą o mieszkańcach i tych, którzy z tej przestrzeni będą korzystać. Przytoczył tutaj przykład Młodego Miasta. Na 73 hektarach terenów po dawnej Stoczni Gdańskiej ma powstać tętniący życiem olbrzymi kwartał miejski – dzielnica mieszkaniowa z restauracjami, ośrodkami kultury, hotelami, biurowcami, itp. 

Jan Sikora mówi, że marzy mu się, aby rewitalizacja terenów postoczniowych odbyła się właśnie w duchu odpowiedzialnego i zrównoważonego projektowania, tak jak to się odbyło w szwedzkim Malmoe, w dzielnicy Västra Hamnen. Ta dawna dzielnica stoczniowa w ciągu kilku lat przeszła całkowitą transformację. Portowe doki, industrialne betonowe zabudowania dawnej stoczni Kockums i zniszczone nabrzeża ustąpiły miejsca obecnej „dzielnicy przyszłości”, a fundamentem była spójna, przemyślana koncepcja będąca wynikiem szeroko zakrojonej współpracy między miastem, konserwatorem zabytków, deweloperami, architektami, mieszkańcami i organizacjami
pozarządowymi. 

W efekcie Västra Hamnen uznawana jest dzisiaj za jedną z najbardziej unikatowych dzielnic na świecie. Jest tutaj wszystko – śmiała architektura, mnóstwo zieleni, akweny wodne, tereny do rekreacji i aktywnego wypoczynku, miejsca tętniące życiem towarzyskim, idealne środowisko do mieszkania i do pracy. U podstaw wysokiej jakości życia leży ekologia, czyli fundament zrównoważonego projektowania. Dzielnica jest w 100% zasilana lokalnie wytwarzaną i odnawialną energią elektryczną. Nie uświadczysz tam śmieciarek, gdyż odpady z gospodarstw domowych są zasysane próżniowo i transportowane są do centralnego zbiornika pod ziemią. Następnie oddzielane są odpadki żywnościowe, które przetwarzane są na biogaz wykorzystywany przez transport publiczny. Dzisiaj Västra Hamnen jest określana jako pierwsza w Europie dzielnica o zerowej emisji CO2. 

Marzenia Jana Sikory o tym, by w takim kierunku poszła rewitalizacja terenów postoczniowych w Gdańsku chyba się jednak nie spełnią. Plany, koncepcje, wizualizacje liczni inwestorzy przygotowali już dawno, niektórzy nawet rozpoczęli już na terenach Młodego Miasta budowy, a tu nagle wojewódzka konserwator zabytków rozpoczęła procedurę wpisu do rejestru zabytków całego terenu postoczniowego w Gdańsku. Na inwestorów padł blady strach, bo to oznacza wstrzymanie inwestycji, zmiany planów i zakresu tychże, a w wersji pesymistycznej może się okazać, że na tych terenach w ogóle nic nie można będzie budować. 

Impas między urzędem konserwatora, deweloperami i władzami miasta trwa od dawna. Ścierają się różne wizje, różne interesy, różne interpretacje i różne, często bardzo subiektywne oceny wartości poszczególnych zabytków. I to jest zasadnicza różnica między Västra Hamnen a Młodym Miastem. Tam mieliśmy pełną współpracę i wzajemne zrozumienie, tutaj nie tylko trudności z osiągnięciem kompromisu, ale też brak chęci wzniesienia się ponad polityczne podziały w imię wartości wyższych. A tą wartością wyższą jest historyczne i kulturowe dziedzictwo terenów, które zostały wydeptane butami ludzi zmieniających historię świata. I to jest druga zasadnicza różnica, pozwalająca z większym zrozumieniem spojrzeć na to, że kompromis rodzi się w bólach i być może nigdy się nie urodzi. 

Nie ma jednak wątpliwości, że inwestorzy budujący na Młody Mieście, chcą lokować swój kapitał przy zachowaniu stoczniowego dziedzictwa. Dlatego w prace projektowe zaangażowane są najlepsze polskie i światowe biura architektoniczne. Nikt nie mówi przecież o demontażu stoczniowych żurawi, wyburzaniu historycznych budynków, czy zamykaniu portowych nabrzeży. Wręcz przeciwnie, jak przegląda się koncepcje i projekty różnych inwestycji, w większości przypadków widać gołym okiem idealną symbiozę starego i nowego, często nawet atrakcyjny, architektoniczny dialog między historyczną zabudową, a nowymi obiektami.

Jestem przekonany, że o dziedzictwie terenów postoczniowych w Gdańsku powinno się myśleć nie przez pryzmat rozpadających się hal, rdzewiejących torów kolejowych, czy zarośniętych przez chwasty placów. W soczewce powinna być pamięć o tym, co się tu wydarzyło, jakie zmiany w historii świata zostały tu zapoczątkowane, bo to jest największa wartość historyczna i najcenniejsze dziedzictwo, nie tylko gdańszczan, nie tylko Polski, ale też Europy. O to dba już Europejskie Centrum Solidarności, a to co się ma zadziać na terenie Młodego Miasta mogłoby pięknie uzupełniać ideę ECS-u. 

Czy poprzez ochronę budynków, infrastruktury można dbać o genius loci? Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Pytanie tylko, co jest podmiotem. Moim zdaniem genius loci, ten duch miejsca to wartość nadrzędna, a ochrona zabytków to jeden z elementów. I o ile konserwator zabytków zapewne ma tego pełną świadomość, to jestem przekonany, że o tym, o czym mówi Janek Sikora nie ma pojęcia lub nie jest to dla niego ważne. Przypomnę – „dziś w centrum procesu projektowego stoi człowiek. Nikt inny, tylko człowiek i jego potrzeby”. 

Przeszłość - piękna historia miejsca i ludzi, którzy mieli odwagę zmieniać świat. Teraźniejszość – piękna wizja będąca efektem tego, że świat się zmienił, a ludzie mają odwagę nie tylko marzyć o pięknym świecie wokół siebie, ale też te marzenia realizować. Przyszłość – trudna do przewidzenia. Może być tak jak w Västra Hamnen, ale też tak jak w Glasgow, gdzie plany rewitalizacji terenów postoczniowych się nie powiodły, miejsce to uległo degradacji i stało się jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc w mieście. 

Nowa, tętniąca życiem dzielnica Gdańska, 15 tysięcy nowych mieszkańców, 55 tysięcy nowych miejsc pracy, 20 mln rocznie wpływu z podatków do kasy miasta, 500 mln zł inwestycji w publiczną infrastrukturę – to tylko część korzyści z projektu Młode Miasto, które wylicza w swojej analizie prof. Krystyna Dziworska, z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. Warto poszukać kompromisu, a szukając go niech z tyłu głowy każda ze stron ma sentencję wytłoczoną na elewacji Złotej Bramy - CONCORDIA RESPUBLICAE PARVAE CRESCUNT DISCORDIA MAGNAE CONCIDUNT - Zgodą małe republiki rosną, niezgodą wielkie upadają!

 

102
03/2019

Niespełna pięć lat temu stał na życiowym rozdrożu i zastanawiał się, czy zawodowa droga, którą obrał jest właściwa.