Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Fest. Jego ostatnie, najbardziej wyczekiwane dziecko to Klub B90 na terenie Stoczni Gdańskiej. Kolejne dziecko, które przyjdzie na świat niebawem to Browar Gdański Kulturalny. W wolnych chwilach trwoni czas w zespole The Stags, pisząc piosenki tylko miłości.

Pokażmy jaja

Polska i jej mieszkańcy to kraj naznaczony cierpieniami, gnębieniem, wiecznym odbudowywaniem, brakiem jednej, jasnej drogi. Nasza historia jest wciąż tragiczna. Tragiczna też z powodu braku rozsądku, braku rozumu. Jesteśmy jak pacjent po operacji ratującej życie, wciąż podłączeni do aparatury, zależni od innych, wirusów i łaski losu. Czy Polska to kraj, który nie ma jaj?

Przez 44 lata od czasu zakończenia II Wojny Światowej, nasz kraj nie był podzielony, bo trzymał nas za mordy radziecki reżim. Czy przez kolejne 26 lat się nie podzieliliśmy, bo byliśmy zajęci doganianiem kapitalizmu? Wychodzi na to, że tak. To dlaczego teraz, w XXI wieku, w ciągu trzech ostatnich lat, kiedy już jesteśmy członkiem Europy, mamy na czele struktur wspólnoty Polaka, za granicą już nie kojarzą nas z jumą, a setki tysięcy obywateli całego świata odwiedza nasz kraj, doszło do tak radykalnego podzielania nas, Polaków? 

Tę machinę buduje się od kilkunastu lat. Stworzono dobrze działający mechanizm, który dziś jako samograj napuszcza na siebie Polaków. W obliczu ogromnej tragedii, która tę maszynę częściowo spowolniła, ale nie wyłączyła, znów zaczynamy rozmawiać. Dziś ta rozmowa jest o tyle trudna, że nie rozumiemy tej sytuacji i jeszcze nie do końca wiemy, czy się bać, czy próbujemy się tylko otrząsnąć. 

Każda klęska żywiołowa, która pochłania ofiary wynika z przyczyn niezależnych od nas. Natura jest nieokiełznana. Wybucha niespodziewanie. Historia zaś ma to do siebie, że lubi się powtarzać lub zataczać koło. Nienawiść podsycana stopniowo, wielokrotnie w latach minionych prowadziła do tego, że ludzie występowali przeciwko ludziom. Mowa nienawiści, szczucie na siebie, łamanie kręgosłupów moralnych, okrutne zbrodnie - tak hodowano nowe pokolenia zwyrodnialców. Hitler, Stalin, Pol Pot, Kim Ir Sen, Hirochito, Mao Zedong. Rzeź Wołyńska, Tutsi i Hutu, krwawa wojna na Bałkanach, wojna domowa w Syrii... przykłady można mnożyć. 

Co się stało, że dziś jesteśmy na najlepszej drodze do podobnego scenariusza? Ano chyba to, że wyścig, którego start nastąpił w 1989 roku był jak szturm na promocyjne odtwarzacze DVD w nowo otwartym centrum handlowym. Ludzie zaczęli się tratować, ubliżać, szarpać, stali się zwierzętami, aby chwycić tańszy o parę złotych odtwarzacz. Dlaczego ludzie się tak zachowują, dlaczego wciąż tracą swoją godność w imię tej pogoni? Dlaczego my w tym wyścigu jedziemy coraz szybciej, stosujemy metody poniżej pasa, oszukujemy, słabszych zostawiamy w tyle bez pomocy? 

Wiem, że sporo z Was wspiera WOŚP, fundacje, schroniska dla bezdomnych. Ale nie o to tylko chodzi. A może trzeba spojrzeć na tego słabszego innym okiem? Nie tylko kopsnąć kasę, wręczyć paczkę na święta, puścić łezkę i do domu. Może trzeba pokazać możliwości, wytłumaczyć, rozmawiać, nie traktować jak leniwego matoła. A może się okaże, że obudzimy ukryty talent i stanie się nagle bardzo potrzebny i wartościowy. Stworzono potężną maszynę nienawiści, ale to my daliśmy ku temu podstawy, pozostawiając tych zagubionych ludzi w tyle. Takie osoby łatwo zagospodarować na potrzeby propagandy nienawiści. 

Dziś trzeba tym ludziom pomóc, podać rękę, nauczyć pracy, innego podejścia do życia, dać im szansę, aby mogli w końcu zaparkować swoje pierwsze autko obok naszego. Aby mogli stanąć obok nas w kolejce do odprawy, w drodze na swoje pierwsze zagraniczne wakacje. Aby mogli sobie kupić fajne buty by poczuć się modnym. Aby móc pójść do restauracji. Aby mogli pojechać do Ikei i coś sobie kupić, by poczuć się w swoim mieszkaniu, jak Wy w swoich apartamentach. Aby mówili nam w końcu szczerze dzień dobry na ulicy i cieszyli się z kolejnego dnia. Aby żaden  szaleniec nie stworzył kolejnej machiny szerzącej nienawiść. 

Czy jest nam do tego potrzebny przywódca? Dobrze by było, ale nawet jeśli on dziś się nie pojawi, musimy zacząć sami budować swoje enklawy normalności, zasiedlając je kolejnymi, zagubionymi i zainfekowanymi chorobą nienawiści osobami. Ci ludzie są jak alkoholicy, pojeni jedynie nienawiścią i paliwem kłamstwa. Ci ludzie dziś nie dostają nic w zamian. Dostają jedynie poczucie, że jeśli nam, którym się powiodło się pogorszy, to znaczy, że jest sprawiedliwie. 

101
02/2019

Z wykształcenia jest rzeźbiarką, maluje też obrazy, ale największą satysfakcję daje jej pisanie. Ma na swoim koncie kilkanaście powieści i opowiadań.